Nie znam drugiej tak przystępnej publikacji, która prosto z mostu mówi co jest prawdą, a co wymysłem w kwestii Mszy św. trydenckiej. Otrzymałem tą książkę już jakiś czas temu, ale zawsze kiedy rozmawiam z kimś nt. starej liturgii i muszę oponować przeciw oczywistym bzdurom i półprawdom utrwalanym tu i ówdzie - nawet wśród absolwentów papieskich uczelni - to ciągle w pamięci szereg ciekawych myśli zaprezentowanych przez x. Grzegorza Śniadocha, kapłana z Instytutu Dobrego Pasterza, posługującego we wrocławskim kościele NMP na Piasku. Jest to lektura - by tak rzec - miła i całkiem przyjemna a do tego okraszona porządną porcją wiedzy, która jest przydatna w kościelnym życiu... No i oczywiście wciąga. Poza tym w książce znaleźć można szereg wspaniałych zdjęć ilustrujących piękno starej liturgii, która w przytłaczającej większości naszych kościołów ostatni raz sprawowana była bardzo, bardzo dawno temu, że niewielu już nawet ją dobrze pamięta. A jeśli już, to mówią o niej jakby to była jakaś czarna magia. Na końcu książki opublikowane jest tłumaczenie "Krótkiej analizy krytycznej Novus Ordo Missae" autorstwa Alfreda kard. Ottavianiego i Antonio kard. Bacci oraz grupy rzymskich teologów z 25 września 1969 roku. Dokument ten pokazuje czym w istocie jest nowy ryt Mszy św., w której uczestniczymy na co dzień, jak dalece odbiega on od katolickiej nauki, a także - co jest swego rodzaju ciekawostką - że Novus Ordo Missae zmontowany został przy wydatnej pomocy protestantów, co umożliwiło wyrugowanie z liturgii Kościoła katolickiego tego wszystkiego, co mówiło o ofierze lub co było wydatnie katolickie i odróżniało nas od herezji luterańskiej i kalwińskiej oraz innych denominacji chrześcijaństwa, podczas gdy stara Msza św. jest owocem blisko dwóch tysięcy lat modlitwy i kultu Bożego, i nieprzerwanie przez wieki była sprawowana w takiej formie, wydając wielu świętych, do czego NOM jest po prostu niezdolny. Stara Msza św. na przestrzeni wieków ulegała tylko nieznacznym retuszom, np. poprzez dodanie kolejnych wspomnień świętych czy reformę Triduum Paschalnego dokonaną przez papieża Piusa XII, skodyfikowana została po Soborze Trydenckim i w takiej formie przetrwała aż do naszych czasów. Ostatnią zmianę wprowadził papież bł. Jan XXIII dodając w 1962 roku do Kanonu Rzymskiego imię św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Dziewicy, natomiast parę lat temu papież Benedykt XVI wprowadził zmianę do wielkopiątkowej Modlitwy za Żydów. Krótka analiza krytyczna NOM przedstawiona została papieżowi Pawłowi VI, który np. po interwencji wspomnianych kardynałów i katolickich teologów musiał zmienić punkt 7 Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego. Okazało się bowiem, że umieszczona tam definicja Mszy św. drastycznie odbiegała od katolickiego nauczania, czyniąc z niej już nie powtórzenie ofiary krzyżowej Naszego Pana Jezusa Chrystusa, a jedynie pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Definicja ta pomijała sakramentalny charakter Mszy św., nie wyrażała prawdy o Rzeczywistej Obecności Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, czy też sakramentalnego charakteru dokonującego ofiary kapłana. No, ale o tym wie dziś bardzo niewielu księży, studentów teologii i organistów, a szkoda. Więcej powiedzą o Soborze Watykańskim II i jego iście rewolucyjnym duchu, choć i tu wszystko może okazać się mocno zaciemnione. To tyle na razie. Więcej o książce w nocie od wydawcy. Kupić ją można TU.
Od Wydawcy. To książka, na którą czekał każdy, komu bliska jest tradycja kościoła, komu na sercu leży, by Msza św. w jej klasycznej rzymskiej formie powróciła do naszych kościołów, ale też każdy, kto nigdy nie miał z tą Mszą styczności, kto się jej wystrzega, kto jeszcze nie odkrył jej jako „najpiękniejszej rzeczy po tej stronie Nieba”.
Nie ma dzisiaj na polskim rynku księgarskim (prawdopodobnie także na księgarskim rynku europejskim) pozycji, która w sposób tak prosty, bezpośredni i przystępny obala wszystkie zarzuty przeciwników „tridentiny”. Ale na tym Autor nie poprzestaje, ukazuje bowiem także jej piękno, świętość i dowodzi, jak bardzo jest to Msza „na te czasy”. Ta książka może wiele zmienić. Po raz pierwszy bowiem mamy syntetycznie zebrane i solidnie ugruntowane w nauce Kościoła argumenty obalające wciąż powszechna mitologię na temat łacińskiej liturgii
Autor – kapłan tradycyjnego zgromadzenia, które w statutach ma jako ryt własny i jedyny wskazany właśnie starszy ryt Kościoła, nie przemawia z pozycji teologa czy liturgisty, ale raczej świadka. Tego, który nie raz spotykał się z niezrozumieniem, czasem szyderstwem, czasem złością lub złośliwością, tylko z tego powodu, że umiłował świętość i piękno odwiecznej liturgii Kościoła. Kolejno – mit po micie – wyjaśnia w czym tkwi błąd wszystkich, którzy twierdzą, że stara Msza jest archaiczną pomyłką dziejów kościoła.
Autor w sposób rzeczowy rozprawia się z przekłamaniami i mitami na temat starszej liturgii, zwłaszcza tymi, które mocno weszły w krwiobieg społeczny; tak mocno, że nasuwa się podejrzenie, że jest to produkt zorganizowanej propagandy.
Tej pozycji nie może zabraknąć w naszych księgozbiorach. Ci, którzy umiłowali stary ryt Mszy świętej, dzięki jej lekturze, pewniej zmierzać będą drogą do wiecznego, niebiańskiego piękna. Dla tych, którzy jeszcze nie odkryli wielkości i świętości liturgii Kościoła, książka ta będzie nieocenioną pomocą.
Zachęcamy do nabywania i rozpowszechniania tej ważnej książki, nie będącej traktatem teologicznym a przystępnym językiem napisanym podręcznikiem, który może wiele dobra uczynić w odkrywaniu przez kapłanów i wiernych świętości, boskości i piękna starszej liturgii.
Nad edycją Wysoki Patronat sprawują: Christianitas, Polonia Christiana i Rebelya.pl
Do książki dołączone są trzy dokumenty. Dwa z nich to współczesne dokumenty Stolicy Apostolskiej: motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum z 2007 roku i instrukcja Universae Ecclesiae. Trzeci dokument to teologiczna analiza zreformowanej Mszy, którą kardynałowie Alfredo Ottaviani i Antonio Bacci dołączyli do listu jaki 26 września 1969 skierowali do papieża Pawła VI . Dokument został opracowany przez wybitnych teologów pod kierunkiem o. Guerarda de Lauriers OP Ma on wartość historyczna i dokumentuje, jak poważne i uzasadnione obawy towarzyszyły reformom liturgicznym z przełomu lat 60 i 70 ubiegłego wieku. Dokument ten, w swej zasadniczej warstwie nie stracił na aktualności, dlatego warto go dziś przypomnieć.
