piątek, 30 grudnia 2011

Alois Chwieralski - cz. 2

Zbigniew Madurowicz
Po sprowadzeniu się do Olszyny Alois z siostrą Marią (Mieze) systematycznie rozbudowywali kaflarnię. Olszyńskie kafle i galanteria nie tylko znajdowała nabywców w najbliższej okolicy (piece w majątku Eichgut, olszyńskich szkołach), ale także wysyłane były do rodzinnego Lublińca, gdzie brat Johann prowadził sklep i zakład, do fabryki stryja Józefa w Jarocinie, a także do Łazisk Górnych, gdzie pracował jego stryjeczny brat Adam.

środa, 28 grudnia 2011

Alois Chwieralski - cz. 1

Zbigniew Madurowicz

Alois Czeslaus Chwieralski urodził się w Koźminie (Koschmin), a dorastał w Lublińcu (Lublinitz). W 1919 roku, wraz ze swoją siostrą Marią, nabyli w drodze przetargu od wdowy Fichtner dużą posesję wraz z kaflarnią (obecnie budynek usługowo-mieszkalny) przy Hindenburgstr. 32 (ul. Wolności). Na terenie 7500 mkw oprócz zakładu znajdowała się też willa, w której zamieszkali.

niedziela, 25 grudnia 2011

Porzucić intelektualną pychę, by spotkać Boga - papieska homilia podczas Pasterki

Zapraszam do lektury homilii wygłoszonej przez Papieża Benedykta XVI podczas tegorocznej Pasterki w Bazylice Watykańskiej. Tekst warty przemyślenia...


Drodzy bracia i siostry,
Usłyszane właśnie czytanie zaczerpnięte z Listu świętego Pawła Apostoła do Tytusa rozpoczyna się uroczyście słowem „apparuit”, które powraca na nowo także w czytaniu Mszy św. o świcie: „apparuit” – „ukazał się”. Jest to słowo programowe, którym Kościół w sposób sumaryczny pragnie wyrazić istotę Bożego Narodzenia. Wcześniej ludzie mówili i tworzyli ludzkie obrazy Boga na wiele sposobów. Sam Bóg na różne sposoby przemawiał do ludzi (por. Hbr 1,1 – czytanie Mszy św. w dzień). Teraz jednak wydarzyło się coś więcej: On się ukazał. Odsłonił siebie. Wyszedł z niedostępnego światła, w którym przebywa. On sam przyszedł pomiędzy nas. Była to dla starożytnego Kościoła wielka radość Bożego Narodzenia: Bóg się ukazał. Nie jest jedynie czymś przeczuwalnym w słowach. On się „ukazał”. Ale pytamy teraz: Jak się ukazał? Kim On jest naprawdę? Czytanie Mszy św. o świcie mówi o tym: „ukazała się dobroć i miłość ... naszego Boga, do ludzi” (Tt 3,4). Dla ludzi czasów przedchrześcijańskich, którzy w obliczu okropności i sprzeczności świata obawiali się, że także Bóg nie jest do końca dobry, ale mógłby być niewątpliwie także okrutny i despotyczny, była to prawdziwa „epifania” – objawienie, wielkie światło, które się pojawiło: Bóg jest czystym dobrem. Także dzisiaj ludzie, którzy nie potrafią już rozpoznać Boga w wierze, zastanawiają się, czy ostateczna moc stojąca u podstaw i podtrzymująca świat jest rzeczywiście dobra, czy też zło nie jest tak samo potężne i pierwotne jak dobro i piękno, które w jasnych chwilach spotykamy w naszym wszechświecie. „Ukazała się dobroć i miłość ... naszego Boga, do ludzi”: to jest nowa i pocieszająca pewność, jaka jest nam dana na Boże Narodzenie.


wtorek, 20 grudnia 2011

Liturgia jest służbą

o. Hariolf Ettensperger OSB
 
1. Niektórzy ludzie nie chodzą do kościoła. Dlaczego, cóż sami mówią? Zwykle tak: „Co mi z tego przyjdzie”, albo „Nie jestem dzisiaj nastrojony”. Inni wreszcie udają się do kościoła jedynie z okazji wielkich, wspaniałych uroczystości. Powiadają wówczas: „Ach dzisiaj było znów wzruszająco pięknie w kościele”! Otóż tacy ludzie nie rozumieją w ogóle, że liturgia jest służbą. Kiedy spełniam służbę, spełniam ją nie dla siebie, lecz dla Pana Boga. Nie chodzi wtedy o to, czy ja coś otrzymuję. Bóg ma ode mnie coś otrzymać. Nie chodzi o to, czy ja jestem nastrojony i czy ja doznam wzruszenia lub uniesienia, lecz o to przede wszystkim, żeby Pan Bóg doznał chwały. O to chodzi w liturgii. Musisz sobie to zapisać głęboko w pamięci. Wielu bowiem chrześcijan robi wprost na odwrót. Kto zaś dobrze rozumie, że liturgia jest służbą dla uczczenia Boga, ten oczywiście zawsze będzie nastrojony i na pewno też w końcu sam odniesie z niej najwięcej korzyści. „Służyć bowiem Bogu, to samemu być królem”.

niedziela, 18 grudnia 2011

Kościół, którego nie było

Zbigniew Madurowicz

 
W drugiej połowie XIX wieku znacznie zwiększyła się ilość mieszkańców Olszyny. Równocześnie, poprzez szybko rozwijający się przemysł i wzrost dobrobytu mieszkańców, zwiększyła się ilość pieniędzy w kasie kościelnej. Konsekwencją tego była decyzja budowy nowego kościoła, gdyż stara świątynia była budowlą jeszcze z czasów fryderykańskich i po wcześniejszych licznych powodziach groziła zawaleniem.

czwartek, 8 grudnia 2011

Kontrrewolucyjny wymiar dogmatu o Niepokalanym Poczęciu – Plinio Corrêa de Oliveira

Poniżej tekst opublikowany na stronie Instytutu Summorum Pontificum nt. dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP. 

Jednym z prawdziwie Kontrrewolucyjnych czynów pontyfikatu papieża Piusa IX było ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu.
Poniżej podajemy trzy powody, dla których ogłoszenie tego dogmatu miało wyjątkowo kontrrewolucyjny wymiar, nieznośny dla rewolucjonistów.

Pierwszy powód:
Antyegalitaryzm dogmatu
Dogmat, o którym mowa, uczy, że Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia była niepokalana, co oznacza, że została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego. Ani Jej ani Pana naszego Jezusa Chrystusa nie dotyczyło surowe prawo ciążące na wszystkich potomkach Adama i Ewy.
Maryja Panna nie podlegała zatem wszystkim troskom upadłego człowieka. Nie była podatna na żadne złe wpływy, nie miała w sobie skłonności ku złu. Wszystko w Niej w zrównoważony sposób zmierzało ku prawdzie i dobru, a tym samym ku Bogu. Można powiedzieć, iż Matka Boża jest przykładem doskonałej wolności, ponieważ cały jej rozum, oświetlany przez wiarę, był zdeterminowany przez dobro, którego całą wolą pragnęła. Nie miała w sobie żadnych wewnętrznych przeszkód, które utrudniałyby jej praktykowanie cnót.
Bycie pełną łaski tylko potęgowało ten efekt, tak, że Jej wola z niewyobrażalnym impetem zmierzała ku wszystkiemu co prawdziwe i dobre.
Deklaracja mówiąca, że zwykła ludzka istota doznała tak nadzwyczajnego przywileju, czyni omawiany dogmat fundamentalnie antyegalitarnym, gdyż podkreśla on olbrzymią nierówność pośród dzieł Bożych. Pokazuje całkowitą wyższość Najświętszej Maryi Panny nad wszystkimi pozostałymi stworzeniami. Z tego powodu jego proklamacja doprowadziła do pełnego nienawiści wrzenia rewolucyjnego ducha egalitaryzmu.

środa, 7 grudnia 2011

Msza Trydencka w Legnicy

Po raz drugi od ponad czterdziestu lat w naszej diecezji sprawowana będzie Msza św. w rycie sprzed Soboru Watykańskiego II i to w samej Legnicy a do tego w Matce wszystkich kościołów diecezji legnickiej, czyli w katedrze. Taką informację podał niedawno portal Nowy Ruch Liturgiczny.
Informujemy, że 11 grudnia 2011 roku (III Niedziela Adwentu), o godzinie 16.00 w legnickiej Katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła (Plac Katedralny 6) zostanie odprawiona Msza święta w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.
Mszę celebrować będzie ksiądz prałat Robert Kristman, proboszcz parafii katedralnej, kanonik gremialny Kapituły Katedralnej, wicekanclerz Legnickiej Kurii Biskupiej.
 Tym, którzy nie znają tradycyjnej Mszy św. lub nigdy o niej nie słyszeli albo mają mityczne wyobrażenia o niej, polecam poniższy filmik. 


wtorek, 6 grudnia 2011

Szopka inspirowana

Na jednym z moich ulubionych blogów zt. "Pod mitrą czyli kościelne safari", do których często zaglądam, znalazłem coś, co właściwie zgadza się z moim poglądem na temat przesadnego kultu niektórych świętych i błogosławionych, który stoi w sprzeczności ze zdrową katolicką nauką. Niestety, ulegają temu nie tylko rzesze mało świadomych wiernych, ale także co bardziej światli hierarchowie... Szkoda czasem, że nasz Pan musi ustąpić miejsca jakiemuś papieżowi czy zakonnikowi, który - to fakt - odznaczał się szczególniejszą niż inni pobożnością. Ale co tam. Poczytaj sobie sam...

Miniony Wielki Post przygotowywał wiernych nie do Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, ale do beatyfikacji Jana Pawła II (pisałem o tym tutaj). Słyszę teraz, że do Bożego Narodzenia pobożnych katolików przygotowują „Msze roratnie z Janem Pawłem II" i bardzo chcę wierzyć, że również z Matką Boską.
To nawet interesujące. Dla przeciętnego wiernego żyjącego w kraju w większości katolickim - prawda, że tylko nominalnie, ale idzie tu bardziej o kulturę mocniej przesiąkniętą religią niż to się z pozoru wydaje - jest to być może coś, co dziwi w stopniu dość umiarkowanym. Ot, taki przesadnie wybujały kult jednego z błogosławionych, do którego przyzwyczaili się nawet katoliccy tradycjonaliści i w swej bezsilności oburzają się już tylko pro forma.
Jednak obcowanie z heretykami sprawia, że człowiek nabiera nieco innej perspektywy. Słysząc ich krytykę katolickiego kultu świętych zaczyna się zastanawiać, w którym momencie i w przypadku którego z męczenników i wyznawców, i której z wdów i dziewic, ludowo-popkulturowe przejawy tego kultu wymknęły się sztywnym ramom ortodoksji.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Olszynie - historia modlitwy i działania człowieka na przestrzeni wieków

Niewiele chyba osób wie, że w tak małej miejscowości jaką jest Olszyna istnieją aż dwa kościoły. Każdy z nich należał niegdyś do innych wyznań chrześcijańskich i w każdym rozwijało się też bogate życie duchowe tak katolików, jak i ewangelików zamieszkujących niegdyś razem ową wieś. Dziś znowu oba rozbrzmiewają gorącą modlitwą do Boga, tak jak to było przed niespełna pięćdziesięciu laty, bo kościół, o którym będzie tu mowa, był przez wiele lat „zapomniany” - choć to najstarsza świątynia w Olszynie - a dopiero od ośmiu lat rozbrzmiewają w niej echa gorącego zawierzenia Panu Jezusowi i Jego Najświętszej Matce. Zapraszam zatem do "podróży" w tę bliską i daleką przeszłość naszej świątyni, a zobaczymy jak bardzo zwyczajne i po ludzku rzecz biorąc mało znaczące przedsięwzięcia, czy wydarzenia z jej dziejów w tak cudowny sposób splatały się z ufną modlitwą i szczerym zawierzeniem Bogu... 

niedziela, 4 grudnia 2011

Życie kościelne w Langenöls

Od przepędzenia ewangelickiego pastora Damiana Böttner'a w roku 1654 nie było już między dwoma ruchami spokoju. Także wówczas, gdy ewangelicy za czasów Fryderyka Wielkiego otrzymali swój Dom Modlitwy, dążyli jednak do tego, aby ponownie otrzymać swój stary kościół, który był mało używany. Według zarządzenia z roku 1833, katolicką parafię w Olszynie można uznać za wygasłą. Według tego zarządzenia w takich parafiach, które wykazywały wartą nazwania liczbę katolików, kościoły powinny pozostać niezmiennie katolickie we władaniu właścicieli, ale parafia jako zarządzająca tymi dobrami, a także patronaty nad tymi kościołami wygasają (2.324). Parafia Olszyna została wówczas ostatecznie podporządkowana parafii w Gryfowie. Walka o patronat toczyła się jeszcze jakiś czas. Ostatecznie uzgodniono w 1862 roku, że olszyńscy właściciele ziemscy, raz na zawsze, patronat swój odstępują hrabiom Schaffgotsch i łączny patronat nad Olszyną, Rząsinami i Uboczem zachowują tak długo, jak długo nie zmienią się zaistniałe stosunki. Zarządzenie to wprowadziło w końcu spokój w trwającym wieki sporze między oboma Kościołami.