wtorek, 22 maja 2012

Novus Ordo Missae versus Deum

Ojciec Święty Benedykt XVI celebruje Mszę św. przy wielkim ołtarzu versus Deum
Kilka razy słyszałem o tym, że są miejsca na świecie, nawet w Europie, gdzie celebruje się Novus Ordo Missae versus Deum - ad orientem, czyli - mówiąc kolokwialnie i trochę niepoprawnie - plecami do wiernych. Słyszałem o tym i nawet widziałem kilka zdjęć (jeśli je odnajdę, to z pewnością opublikuję). Jest kilka bardzo poważnych argumentów przemawiających za takim kierunkiem celebracji i to nie tylko związanych wyłącznie z przedsoborową tradycją liturgiczną. Są to bardzo mocne argumenty teologiczne, które znajdują potwierdzenie w całej historii liturgii Kościoła katolickiego, ale mają też znaczenie dla pobożności wiernych i ich wiary. 
Dla wyjaśnienia należy jeszcze podać, że Sobór Watykański II wcale nie nakazał celebracji versus populum (przodem do ludu) ani odprawiania od początku do końca w językach narodowych. Nie ma o tym ani słowa. Jest natomiast tylko drobna wzmianka o rewizji ksiąg liturgicznych, co w praktyce miało oznaczać tylko kosmetyczne retusze, oraz dopuszczenie języków narodowych TYLKO w wypadku czytań mszalnych.
Podsumowując to wszystko należy jeszcze tylko z przykrością powiedzieć, że nie wszyscy studenci teologii i organiści umieją czytać soborowe dokumenty i studiować np. prawodawstwo liturgiczne... Nie chciałbym podawać przykładu, bo nie o to przecież chodzi. Jednak edukacja w tej dziedzinie pozostawia wiele do życzenia a jej efekty czasem prowadzą do niepotrzebnych sprzeczek. Sam tego doświadczyłem gdy rozmawiałem ze znajomym organistą, zresztą bardzo ambitnym i zdolnym, który stwierdził, że sobór nakazał to i to, i jeszcze tamto. Generalnie chodziło mi o to, że w naszym kościele przy okazji niedawnego malowania można by było pozbyć się dostawionego kilkanaście lat temu "ołtarza ludowego" i rozpocząć celebrację zgodnie ze wszystkimi wskazaniami przy wielkim ołtarzu, na którym znajduje się tabernakulum. Niemal śmiertelnie obraził się na mnie i zrugał mnie, choć jest znacznie młodszy ode mnie, kiedy wyznałem mu, że czytałem Konstytucję Sacrosanctum Consilium i ku swemu rozczarowaniu nic takiego nie znalazłem, co by przemawiało za przeciwną koncepcją niż tą tradycyjną, o której mu wspomniałem. No cóż... może kiedyś.

Poniżej kilka fragmentów z oficjalnych wypowiedzi Stolicy Apostolskiej na wspomniany temat.

niedziela, 20 maja 2012

Kolejna niedziela z Mszą św. trydencką na Górnych Łużycach


Dziś w kalendarzu Kościoła Powszechnego przypadała Niedziela po Wniebowstąpieniu. Już po raz kolejny miałem tę łaskę niezwykłą, jaką jest uczestnictwo we Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w Jauernick-Buschbach nieopodal Görlitz. Tradycyjnie celebransem był ks. prałat Hubertus Zomack, wikariusz generalny biskupa Görlitz i proboszcz miejscowej katedry. Tym razem naszej modlitwie w pięknym języku łacińskim pomagał miejscowy organista, którego kunszt zrobił na mnie ogromne wrażenie. Były też pieśni po niemiecku, zresztą również całkiem piękne. Niemcy mają to, czego nam w naszych polskich kościołach często brakuje - piękny śpiew całego ludu. Muszę przy tym powiedzieć, że cały miniony miesiąc z niemałym utęsknieniem oczekiwałem dzisiejszego dnia, by móc znowu zaczerpnąć z tego źródła tradycyjnej katolickiej Mszy św. dla swojego życia. Ta liturgia to - można tak rzec - liturgia świętych, bo w zasadzie Msza trydencka zmienia wszystko - od spojrzenia na własną wiarę po życie codzienne, uświęcając także moje uczestnictwo w liturgii posoborowej sprawowanej na co dzień. Po pierwsze dlatego, że jest to prawdziwe głębokie spotkanie z Panem, który się nam i za nas ofiaruje przez posługę kapłana. Po wtóre natomiast dlatego, że jest to całkiem wyjątkowa okazja do tego, by móc podczas przeistoczenia po prostu zanurzyć się w ciszy, powierzyć Bogu swoje sprawy i spotkać Go - tego brakuje mi podczas naszych Mszy św. w parafii, które mimo zaleceń i prawa liturgicznego są po prostu przegadane i upstrzone różnymi kwiatkami. To co mnie przyciąga do starej Mszy św. to niepowtarzalna i wyjątkowa duchowość, piękno łaciny i chorał gregoriański, który daje wiele radości i wewnętrznego uspokojenia w Panu. I nie trzeba być po studiach teologicznych, czy też mieć naturę bardziej wewnętrzną, bo oczywiście wejście w przestrzeń tej starej łacińskiej Mszy św. to także i dla mnie samego wyzwanie, by ze zgiełku współczesnego świata przyjść do ciszy, w której mieszka i przemawia Bóg, by odrzucić wszystko, co nam Go zasłania i oddać się Mu wraz ze wszystkimi niedoskonałościami, by Pan to wszystko uleczył i przemienił. Oto argument za tym dlaczego stara Msza św. tak mocno przemawia do człowieka szukającego Boga i odpowiedź na to dlaczego pod jej wpływem wiele spraw układa się inaczej, bardziej po Bożemu.

Kolejna Msza św. w tradycyjnym rycie rzymskim już 17 czerwca o godz. 10.00. 
Serdecznie zapraszam, bo warto przejechać te kilkadziesiąt kilometrów, by przekonać się, że Kościół rzeczywiście żyje dzięki Eucharystii, jak to pisał w ostatniej swojej encyklice Jan Paweł II. Warto pokonać tą odległość, by móc zmieniać swoje życie i czerpać z wielkiego bogactwa wiary i obrzędów, zanurzając się cały w Bożej miłości, co oczywiście niestety jest trudne wobec braku poczucia świętości, przegadania i niezliczonej liczby rozproszeń obecnych w posoborowej Mszy św. Jeśli więc ma ktoś mozliwość przyjechać to naprawdę bardzo mocno zachęcam.

Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszej Mszy św.
















piątek, 18 maja 2012

O świadectwie kapłana po raz wtóry

Piękne i wartościowe rzeczy można czasem znaleźć szukając we właściwych miejscach. Tym razem rzecz o noszeniu stroju duchownego zaczerpnięta z jednego z ciekawszych blogów w internecie. Może lektura tego tekstu wzbudzi pewną refleksję... może okaże się zbawienną wskazówką i pomoże komuś. Tekst pisany językiem lekkim i przyjemnym trafia w sedno sprawy, dotykając rzeczy najważniejszych.

poniedziałek, 14 maja 2012

O świadectwie kapłana

Czasami burzymy się widząc, że przewodnicy nasi na drodze do Jezusa nie prowadzą nas w skromności i pokornym poddaniu się woli Bożej i woli Kościoła. Słusznie się burzymy, bo swoim życiem nie dają prawdziwego i dobrego świadectwa o swoim powołaniu. Tymczasem znalazłem gdzieś taki bardzo ciekawy fragment encykliki papieża Piusa XI (1857-1939), którego lekturę polecam wszystkim. Warto się nad tym urywkiem zatrzymać i chwilę porozmyślać. 
Módlmy się za kapłanów, przewodników i świadków wiary, módlmy się o dobrych i świętych kapłanów! 

Pius XI - Encyklika „Ad catholici sacerdotii” (fragment)
 
«...Biada kapłanowi, który nie pomny na obietnice Boże okaże się "chciwy zysku szkaradnego" (Tyt. I, 7) i zmiesza się z tłumem i upodobni się do świeckich ludzi, na których słowami Apostoła tak Kościół się użala: "Wszyscy swego szukają, a nie tego, co jest Jezusa Chrystusa" (Filip II, 21). W ten bowiem sposób nie tylko sprzeniewierzyłby się obowiązkom swoim, ale stałby się też przedmiotem pogardy dla powierzonego pieczy swej ludu; zauważyłby on bowiem niewątpliwie, że życie jego nie zgadza się z owymi zasadami Ewangelii, które Mistrz Boży jasno obwieścił, a on ludowi ma głosić: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie sól i rdza niszczą i gdzie złodzieje wykopują i kradną, ale gromadźcie sobie skarby w niebie" (Mat. VI, 19, 20). Jeśli rozważymy, że niska chciwość, jak o tym z żalem opowiadają Ewangeliści, doprowadziła Judasza, jednego z apostołów Chrystusa, "jednego z dwunastu", do upadku i zguby, zrozumiemy łatwo, ile niezmiernych szkód wyrządziła ta chciwość Kościołowi w ciągu wieków. Chciwość bowiem, którą Duch Święty nazywa "korzeniem wszelkiego złego" (I Tym. VI. 10), może człowieka doprowadzić do najgorszej zbrodni; a chociażby kapłan nie posunął się tak daleko, jednak pod wpływem zgubnej tej namiętności stanie w jednym szeregu z wrogami Boga i Kościoła i świadomie czy nieświadomie dopomoże do urzeczywistnienia niecnych ich zamiarów.
Natomiast prawdziwa i szczera powściągliwość wobec dóbr ziemskich pozyska kapłanowi wszystkie serca; tym więcej, że serce kapłańskie, oderwane od świata i moc swą czerpiące z wiary, przepełnione jest wielkim miłosierdziem ku wszystkim nieszczęśliwym i cierpiącym. Miłosierdzie to czyni go naprawdę ojcem ubogich. Pamiętając na słowa Jezusa Chrystusa: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili" (Mat. XXV ,40), otacza ubogich i obejmuje miłością samego Zbawiciela...»

sobota, 12 maja 2012

Życie społeczne i towarzyskie w Langenöls - cz. 2

Zbigniew Madurowicz

W Langenöls istniały dwa towarzystwa śpiewacze: Wokalny Związek Rzemieślników, Śpiewaczy Związek Robotniczy, a także ewangelicki chór kościelny biorący czynny udział nie tylko podczas nabożeństw i świąt kościelnych ale śpiewający przy okazji wielu uroczystości.
Okoliczni gospodarze w przeważającej większości zrzeszeni byli w Związku Rolników, który posiadał w Olszynie organizację młodzieżową zrzeszoną w Landjugendbund. Do bardzo prężnie działających związków należał lokalny związek pszczelarzy, którego długoletnim przewodniczącym był Fritz Baumgart. Dokładna data powstania organzacji nie jest do końca znana, gdyż pszczelarstwo towarzyszyło miejscowej ludności praktycznie od najdawniejszych czasów, związanych z zasiedleniem tych terenów. Do wiodących pszczelarzy przed I wojną światową należał ówczesny kantor Hugo Mempel, posiadający 30-40 uli, który przez następne długie lata przewodniczył związkowi.

czwartek, 10 maja 2012

Życie społeczne i towarzyskie w Langenöls - cz. 1

Zbigniew Madurowicz

W latach dwudziestych XX wieku kwitło w Olszynie życie związkowe i polityczne, a częste wybory poprzedzały liczne wcześniejsze zgromadzenia. Aktywna była terenowa grupa SPD, a komunistyczna KPD coraz bardziej pozostawała na uboczu. W miarę wchodzenia w lata trzydzieste coraz większego znaczenia nabierała NSDAP, która w 1933 roku pozwoliła na objęcie przez  dr Rudolfa Schultz von Dratzig, obersturmbannführera SS-Standarte i  właściciela majątku rycerskiego w Olszynie, stanowiska starosty lubańskiego. Zanim to jednak nastąpiło działały wcześniej  różne stowarzyszenia, związki sportowe i młodzieżowe.

środa, 9 maja 2012

Zasmakuj w muzyce świętej

Zachęcam do skorzystania z oferty koncertów muzyki organowej i nie tylko w ramach festiwalu "Pro Musica Sacra". Koncerty głównie w Świeradowie-Zdroju i Lubaniu. Polecam!

Kliknij na zdjęciu aby powiększyć!

wtorek, 8 maja 2012

Czy Rubryki są ważne?

Przeglądając portal Nowy Ruch Liturgiczny znalazłem tekst, który już kiedyś czytałem. Jest on jednak bardzo interesujący i warto do niego wracać. Szczególnie polecam ten artykuł księżom, klerykom oraz innym osobom odpowiedzialnym za liturgię parafialną. Pozwoliłem sobie zrobić jego przedruk i opatrzyć linkiem do wspomnianej strony. Zapraszam zatem do lektury tego wartościowego tekstu. który wiele wyjaśnia i pozwala zrozumieć to dlaczego tak wielu domaga się wierności liturgicznym księgom i przepisom.

Czy Rubryki są ważne?
Obecnie panuje przekonanie, iż wzorowe zachowywanie rubryk znajdujących się w księgach liturgicznych jest wyłącznie rubrycyzmem w czystej postaci (w ujęciu negatywnym). W świadomości wielu kapłanów, szczególnie na zachodzie Europy, utarło się myślenie, iż w każdej sprawowanej Mszy świętej należy dołączyć element spontaniczności, zaskoczenia, „liturgicznej inwencji twórczej”.

Jest to jednak błędne przekonanie, mimo tego, że rubryki ksiąg liturgicznych przeznaczonych dla tzw. zwyczajnej formy rytu rzymskiego często umożliwiają pewne adaptacje, czy szczególne i indywidualne „interwencje” kapłana, który przewodniczy liturgii (używając określeń utartych w odniesieniu do Mszału Pawła VI).

By udowodnić, że rubryki są niezwykle ważne, a ich zachowywanie nie wiąże się wyłącznie z formalizmem, czy tzw. rubrycyzmem (dziś często pojęcie to jest pojmowane wyłącznie negatywnie, pejoratywnie – jest wyolbrzymiane do tego stopnia, iż nierzadko można spotkać się z twierdzeniem mówiącym o tym, że przestrzegając rubryk zabija się ducha liturgii, co jest – jak wykażemy niżej – nieprawdą), wyjdziemy od stwierdzenia, że:

1. Liturgia jest szkołą pokory – kapłan sprawując liturgię i podporządkowując się woli Kościoła, tzn. rubrykom, praktykuje pokorę. Nie winien on stawiać siebie ponad przepisane ryty i ceremonie, ale z ufnością sprawować święte czynności dla chwały Bożej i pożytku dusz. Kościół jest Mistycznym Ciałem, którego głową jest sam Jezus Chrystus (zob. encyklikę Mystici Corporis Christi papieża Piusa XII z dnia 29 czerwca 1943 roku). Kapłan, okazując się pokornym w sprawowaniu liturgii, okazuje się pokornym wobec Syna Bożego, który poprzez Kościół, a za sprawą Ducha Świętego wyraża swą boską wolę tego, w jaki sposób liturgia winna być sprawowana.
Stąd też można dodać, że:
2. Liturgia jest szkołą posłuszeństwa – kapłan będąc posłuszny rubrykom, a więc głosowi i woli Kościoła, jest posłuszny samemu Chrystusowi, który będąc na ziemi okazał się Posłusznym woli swego Ojca: I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: « Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty [niech się stanie! » (Mt 26, 39).
Rubryki nie są jednak tylko po to, by upokarzać kapłana (w pozytywnym sensie), czy uczyć go posłuszeństwa, ale są one również:
3. Pragnieniem Kościoła o godne i piękne sprawowanie liturgii, w której uobecniają się Najświętsze Tajemnice Zbawiciela świata. Poprzez nie (rubryki) Kościół troszczy się, by jego czcigodne ceremonie odprawiały się z jak największym blaskiem.
Niektórzy mogą jednak stwierdzić, że nie należy przesadzać z pięknością liturgii oraz bogactwem szat i sprzętów liturgicznych, gdyż o wiele lepiej jest pewne środki okazać ubogim, czy potrzebującym. Jest to oczywiście rzecz ważna w posłudze Kościoła, jednakże nie należy zapominać o jednym z epizodów z życia Jezusa Chrystusa spisanym przez Ewangelistę:
4. A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: « Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać [je] ubogim ». I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: « Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Spełniła dobry uczynek względem Mnie » (Mk 14, 3-7). [Jako, że temat bogactwa, a przede wszystkim piękna szat i paramentów liturgicznych nie jest przedmiotem niniejszych rozważań, opuszczamy go w tym miejscu].
Tak więc:
5. Kościół ma największe, najpilniejsze staranie o swe święte obrzędy (poprzez odpowiednie dyrektywy – rubryki), które według Konstytucji Sacrosanctum Concilium Soboru Watykańskiego II są źródłem i szczytem życia Kościoła (zob. n. 10 i ogólnie nn. 5-14).
W Piśmie Świętym czytamy ponadto (fragment przypowieści o talentach, gdzie pan zwraca się w następujący sposób do dwóch sług, którzy otrzymawszy rozmnożyli jego talenty):
6. Dobrze sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! (Mt 25, 21 i 23).
W innym zaś miejscu Chrystus mówi:
7. Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny (Łk 16, 10a).
A także:
8. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5, 37). [Cytat ten podajemy w nawiązaniu do tzw. kreatywności liturgicznej kapłanów, którzy wybierają z Mszału Rzymskiego niektóre rubryki, a inne zarzucają, kierując się własnym osądem i usprawiedliwiając „względami duszpasterskimi”].
Ten sam Jezus Chrystus w innym jeszcze miejscu mówi, że nie przyszedł on znieść Prawa (Starego Przymierza, Starego Testamentu), ale je wypełnić. Tym samym daje nam do zrozumienia, że Prawo, a więc przykazania Boże (dekalog), a także przykazania Kościelne są ważne, istotne i potrzebne dla naszego zbawienia. Rubryki są również prawem, prawem Kościoła, którego nie można (nie piszemy: „nie należy”, ale właśnie: „nie można”) lekceważyć, obok którego nie można przechodzić obojętnie, ale które należy kochać i szanować. Oto co dokładnie mówi Jezus Chrystus:
9. Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim (Mt 5, 17-19).
Święty Ojciec Kościoła, niezrównany św. Augustyn dodaje:
10. Quod minimum, minimum est, sed in minimo fidelem esse, magnum est (De Doctrina Christiana, IV, n. 35) – “Co małe, małe jest, ale w małym być wiernym, wielkie jest”.
Opierając się na świętej Tradycji Kościoła Katolickiego, na słowach Pisma Świętego, na świadectwie Ojców Kościoła widzimy, że zachowując rubryki, zachowuje się prawdziwego ducha liturgii, którego owe rubryki otulają niejako niczym drogocenna szata, którą jest piękno. Owo:
11. Pulchritudo est splendor veritatis – „Piękno jest blaskiem prawdy” (cytat ten pewnego filozofa znajdujemy u Romano Guardiniego w jego sztandarowym dziele liturgicznym „O duchu liturgii”. Cytat ten przytaczam za jego francuskim wydaniem tłumaczonym przez Roberta d’Harcourt, Paryż 1930, s. 236 i 237).
Rubryki są więc szczegółowymi dyrektywami, których nie należy traktować wyłącznie jako „suchych” przepisów regulujących porządek sprawowania liturgii. Ich treść wynika z treści teologicznych zawartych w liturgii, której harmonii one (rubryki) strzegą. Zachowywanie, przestrzeganie, a nawet można napisać, że umiłowanie rubryk jest wyrazem miłości do Chrystusa i Kościoła.

Mimo tego, kapłan nie może stać się niewolnikiem rubryk, nie może sprawować liturgii dla samego ich wypełniania, czy dla własnej satysfakcji z jak największej wierności wszystkim, nawet najmniejszym wskazaniom. Litera prawa nie może zabijać ducha – sprawowanie liturgii winno dokonywać się w duchu i prawdzie.

Niech za podsumowanie posłużą nam słowa Apostoła Narodów, św. Pawła:

12. Lecz wszystko niech się odbywa godnie i w należytym porządku (1 Kor 14, 40).